Córa pięknej Diony między boginiami
W niebie gładsza, a Thetys zaś między nimfami,
Które na oceanie głębokim mieszkają,
Za piękną (której Leda matką była) mają.
Daleko nad Cyprydę i grecką Helenę
I nad śliczną trojańską gładsza Poliksenę,
Mężny królu sarmacki, oblubieńca twoja:
Sparta takiej nie miała ani sławna Troja.
Jej dziwnie śliczne oczy i twarz tak rumiana,
Jako biała lilia różą przesypana;
Ledwie tak wdzięcznej barwy bywa rana zorza,
Gdy przed słońcem wypada z głębokiego morza.
Gwoździkowi podobna w ogrodzie pełnemu
Albo więc szarłatowi prawie czerwonemu.
Nuż przyjemność łaskawa, wstydem ozdobiona:
Taka bywa Cynthia, w złotą obleczona
Szatę, kiedy po brzegach Eurotowych chodzi,
Gry czyniąc rozmaite a tańce wywodzi,
Sama nad Oready wszytkie nacudniejsza
I urodą nad insze boginie przedniejsza.
Dobroć zaś, obyczaje, jej ludzkość i cnoty
Kto może wypowiedzieć i insze przymioty,
Któremi ją łaskawy Bóg obdarzył z nieba,
Że nie wiem, czegoby jej jeszcze więcej trzeba.
Mówi-li co, wejźrzy-li swoim wdzięcznym okiem,
Równa się, mężny królu, boginiom wysokiem:
Zgoła wszytko Bóg wieczny grzecznie w niej usadził,
Że żadnej niewdzięczności tam nic nie przysadził.
Jakową wdzięczność między boginiami miała
Erycyna, gdy złote jabłko otrzymała:
Taki ma dank i taką gładkość przed inszemi
Zacna królowa między dziewkami ślicznemi.